Kot Bolek

Znalazłam go kiedyś bawiącego się na ulicy wraz z innymi kociakami... Jak można zostawić małego kociaka na wiejskiej ulicy bez opieki! Zgroza...MUSIAŁAM go stamtąd zabrać. Mimo "stanowczego" sprzeciwu mojej mamy przyniosłam kociaka do domu...Tak zaczęła się jego historia w naszym domu- miał być na krótko, został na zawsze...

Bolek to kot ponadprzeciętny, nie wiadomo do końca, czy jakiś jego przodek nie był przypadkiem psem :)  Ma też baaaardzo typowe kocie cechy- tak uwielbia ciepło, że kiedyś omal się nie spalił na kuchence gazowej... a mama przy zakupie kaloryferów do domu jeden kupiła wyjątkowo szeroki /ciekawe,dla kogo.../ i nisko zamontowany, tak aby między parapetem, a kaloryferem było dużo miejsca ...


Bolek narysowany przez Agnieszkę Filipowską

Jest to kot wyjątkowo podstępny, kiedy chce być na rękach, a mama nie ma czasu, kocisko wskakuje na komodę w przedpokoju i głośno miauczy niby, żeby go wypuścić na korytarz, a jak jakaś dobra dusza podejdzie, szybciutko wskakuje na ramię, owija się dookoła szyji i każe nosić i drapać...

To kot,który przychodzi do nogi reagując na klepnięcie się w nią, przybiega wtedy szybciutko kłusikiem ze swoim "miau" pytając "Co chciałaś? Co chciałaś?" Uwielbia się czesać, jak zobaczy swoją szczotkę, miauczy, mruczy, pręży się i wije na wszystkie strony. Jak nieraz zdarzy się, że Matylda jest zbyt długo na korytarzu tak wytrwale siedzi pod drzwiami i miauczy, aż ktoś je w końcu otworzy i ze zdumieniem zobaczy, że chodziło nie o wyjście a o Matyldę...

I najważniejsze!!!!! Koty kiedyś wspólnymi siłami uratowały nas... W nocy, kiedy ulatniał się gaz, tak długo i żałośnie miauczały, aż w końcu obudziły moją mamę i na szczęście wszystko skończyło się dobrze!

Taki jest nasz wspaniały kot Bolek :)

Tekst został napisany po przeczytaniu wpisów w Księdze Gości przez moją mamę- no i nie miałam wyjścia. Mama napisała tekst w moim imieniu i musiałam go zamieścić. Mam nadzieję, że Wam się podoba :)

Od siebie z przyjemnością dodam jak wyglądają codziennie zdrady. Bolek jest największym kocim piecuchem jakiego znam. Ja jako zmarźluch zawsze mam odkręcone kaloryfery i dbam o wysoką temperaturę w pokoju. Naturalnie czarny kot to wykorzystuje i większość dnia oraz nocy przesypia ukryty pod moim łóżkiem. Najlepszy widok jest gdy mama wraca do domu, lub zadzwoni budzik w drugim pokoju. Jeśli mama wraca Bolek czeka aż wejdzie do kuchni, po czym w pełnym pędzie biegnie do pokoju mamy, staje na środku i robi głośne "miau" wołając mamę jakby dopiero co się obudził. Rano wychodzi ode mnie z pokoju, idzie kawałek w stronę kuchni (jakby mama wstała i szła to nie będzie dowodu że idzie ode mnie z pokoju) Jest kotem kombinatorem to trzeba mu przyznać :)

PL EN