![]() |
![]() |
|
Z biegiem czasu gdy Matylda zaczęła być coraz starsza zaczęłam się zastanawiać co będzie dalej. Marzyłam o kocie, który posiada najlepsze cechy charakteru Matyldy i tą niesamowitą elegancję. Postanowiłam zapoznać się lepiej z rasami kotów z którymi przodkowie Matyldy mogli mieć do czynienia... Jednym z takich kotów był Maine Coon - niesamowicie towarzyski i gadatliwy, posiadający opinię kota o psim charakterze. Z czasem okazało się, że wygląd Matyldy jest odrobinkę zbliżony. Powstało marzenie, którego nie miałam możliwości spełnić. W moim domu pojawiały się kocie tymczasy i sprawiały, że marzenie ożywało. W końcu pojawiła się schroniskowa Szarlota o tak cudownym charakterze, że powstawała myśl żeby to ona z nami została - niestety był to okres kiedy Matylda miała problemy ze zdrowiem i postanowiłam nie dokładać jej stresu i oddać Szarlotę (która nota bene znalazła cudowną rodzinę!)
W tym czasie nawiązałam kontakt z Anetą i Sławkiem z Poznania. Ich hodowla Mercedes Coon właśnie miała swój pierwszy malutki miocik. Wiedziałam, że tak jak w przypadku Cynamona - małe "mercedeski" mają jak pączki w masełku tak samo jak pozostałe koty mieszkające w hodowli. Maile ze zdjęciami i filmikami całkowicie zmiękczyły moje serce i tak 1.10 odbyłam długą podróż z Warszawy do Poznania... po kota - większość osób się popuka w głowę, że po co skoro tu na miejscu mam dużo naprawdę dobrych hodowli - no cóż - Antonówka miała w sobie to coś, a koty mało tego że są członkami rodziny Anety i Sławka, są również ich olbrzymią pasją. Urodziła się 7 lipca 2010 roku- dokładnie 18 miesięcy po moim ukochanym Cynamonie. Imię zostało wymyślone przez ciocię Monikę i zachowane na tę specjalną okazję - to dla mnie symbol przynależności do Cynamonowego Domu, przedłużenie kociej tradycji nadawania kotom imion ludzkich lub bajkowych, oraz mały hołd dla Szarloty- bo tylko dzięki temu, że Szarlota pojawiła się w moim domu i tak łatwo podbiła moje serce zrozumiałam, że muszę mieć w domu kota. Tosia zamieszkała z nami 2.10. Jest bardzo odważnym maluszkiem i nawet wielkie psy nie powodują chęci ucieczki. Pomimo tego, że jest najmniejsza z miotu przy Matyldzie wydaje mi się być prawie dorosłą kotką. Jest niesamowicie pocieszna - mruczy, łasi się, grucha co i rusz, cały czas stara się być obok mnie i obserwuje co takiego robię. Nie trwało to długo gdy pojawił się pomysł o koledze dla Tosi - Matylda większość czasu spędza w ogrodzie, a Tosia jako wyjątkowy towarzyski zwierz sprawia wrażenie, kociego dziecka które potrzebuje kociego towarzystwa. W ten sposób w naszym domu pojawił się Amore - imię miało pochodzić z bajki, po długich zastanowieniach musiałam odpuścić - żadne imię nie pasowało, a mój słodki "Marchewek" swoim charakterem zdobył moje serce w moment jakby je przebiła strzała Amora :) Podczas wizyty z moją mamą w hodowli stała się rzecz niesamowita - do mojej mamy przykeiła się mała ruda kotka i szybko stało się jasne, że "wiewiórka" również zamieszka z nami :) Tym prostym sposobem w ciągu krótkiego okresu czasu ilość kotów w naszym domu wzrosła z dwóch do... pięciu - wyczerpałyśmy limit na długie lata :) |
||
|
|
|
|